Teatr Prób “Miniatura”

W dniu 26 listopada 2017 wybrałam się z córką do Domu Polskiego Syrena w Melbourne, w którym Teatr Prób “Miniatura” im. Jerzego Szaniawskiego wystawił widowisko kabaretowe pt. “Uśmiechnij się 2”.

Były to prawie trzy godziny wspaniałego humoru zaczerpniętego z klasyki polskiego kabaretu, która jest tak bliska mojej generacji, ale rownież ponadczasowa, w bardzo profesjonalnym wykonaniu aktorów Teatru “Miniatura”: Marii Bukowskiej, Grażyny Krajewskiej, Elżbiety Romanowskiej, Zofii Romanowskiej, Jolanty Supel, Andrzeja Doreckiego, Michała Kempistego i Tomasza Romanowskiego. Do tego świetny duet muzyków – Marek Podstawek i Thibaut Favalessa – w znanych przebojach sprawili, że miałyśmy z córką prawdziwą ucztę duchową. I jeszcze pomysłowe dekoracje i rekwizyty oraz rewelacyjne kostiumy dopełnily wizualnie to wspaniałe widowisko.
Nie sposób wszystko opisać, gdyż zaskoczyło mnie bogactwo programu, ale chciałabym podkreślić trafność wybranych tekstów, połączonych muzyką i śpiewem.

Duże wrażenie zrobiły na mnie między innymi takie scenki jak: prześmieszna “W restauracji”, poprzedzona niezapomnianą piosenką Czesława Niemena “Pod papugami” i “ Z tajników techniki dentystycznej”, obydwie autorstwa Stefanii Grodzieńskiej. Następnie “Mistyka finansów” i “Ślusarz” Juliana Tuwima” oraz “Pralnia” i “Krawiec” z kabaretu “Dudek, a także “Kobieta u lekarza” Stanisława Tyma. I ta, ktòra rozbawiła mnie najbardziej, to “Fotografia” Stefanii Grodzieńskiej.
Na uwagę zasługują również scenki zbiorowe: prześmieszny “Horoskop na wesoło”, zaczerpnięty z magazynu “Wróżka” i bardzo stylowe, podane z prawdziwym akcentem żarty żydowskie, “Przy szabasowych świecach” Horacego Safrina, “Jak odsiadywać przyjaźń” Jerzego Witlina, “Co zrobić z mężem w czasie świąt” Stefanii Grodzieńskiej, czy “Dwa listy Ignacego do hrabiego” Krzysztofa Daukszewicza i “Rozwiedziona przed sądem” z repertuaru Hanki Bielickiej.
Pragnę dodać jeszcze kilka słów o muzyce i piosenkach. Muzyka została doskonale dobrana do wykonywanych tekstów, a piosenki przypomniały nam naszych znanych i lubianych artystów, Zbigniewa Wodeckiego i Wojciecha Młynarskiego, którzy niedawno odeszli. A także piosenki niezrównanej Agnieszki Osieckiej czy wzruszająca “ Pamiętajcie o ogrodach” Jonasza Kofty z wyraźnym przesłaniem dla emigrantów.

Z obserwacji i zasłyszanych opinii w czasie dwudziestominutowej przerwy, przekonałam się, jak bardzo tego typu widowiska są potrzebne, ponieważ przynoszą nie tylko serdeczny śmiech, pełny relaks, ale również wiele radości.
Pomimo, że sala wydawała się być pełna, miałam wrażenie, że powinno być dużo więcej widzów i bardzo szkoda, że tak się nie stało. Nie tylko dlatego, że naprawdę było warto, ale to co zobaczyłyśmy pozostanie na długo w naszej pamięci z nadzieją na ciąg dalszy. Dla twórcow tego kabaretu na ręce dyrektora artystycznego, pani Marii Bukowskiej, z którą miałam przyjemność rozmawiać po spektaklu, składam serdeczne gratulacje i podziękowanie za ogromną pracę włożoną w przygotowanie tak spektakularnego widowiska, które spotkało się nie tylko z moim, ale z całej publiczności gorącym aplauzem.

Zainteresowana, jak funkcjonuje Teatr “Miniatura” zadałam kilka pytań pani Marii Bukowskiej. W odpowiedzi dowiedziałam się, że jest to teatr społeczny działający w Melbourne. Cytuję: “Jesteśmy teatrem bezdomnym, bez stałego miejsca na próby i wystawianie spektakli. Cały dochód z przedstawień zaledwie pokrywa ich koszty, a niewielkie granty z polskiego konsulatu wystarczają (i to nie zawsze) na pokrycie wydatków wynajmowanych sal, obsługi technicznej, itp. Członkowie teatru pokrywają wiele wydatków z własnej kieszeni, jak np. transport, kostiumy, rekwizyty, itd., nie mając absolutnie żadnych osobistych dochodów.”

Ja i moja córka byłyśmy zaskoczone niską ceną biletòw. Moim zdaniem, żeby ten teatr mógł prężnie działać bez ogromnych trudności i niepotrzebnych stresów, potrzebni są sponsorzy, których wsparcie zapewni, że teatr będzie dalej istniał.

Serdecznie życzę tego Teatrowi Prób “Miniatura” pod kierownictwem pani Marii Bukowskiej, osobie o niespożytej energii i zaangażowaniu.

Emilia Zientalska
Zdjęcia Zbigniew Ślifierz.