Nowy podatek dla Polonii?

fot: pixabay/CC0

Istnieje w Sejmie projekt ustawy o opodatkowaniu całego obrotu dochodów Polaków za granicą. Podobny system narzuca Wujek Sam Amerykanom żyjącym poza Stanami. Obowiązek składania w Polsce deklaracji PIT spadnie na każdego polskiego mieszkańca, gdziekolwiek za granicą mającego jakiekolwiek związki rodzinne czy materialne w Polsce (np. zameldowane mieszkanie, udział w posiadaniu gruntu, itd.). Zaś metoda obliczania tego podatku ma być oparta na metodzie „zaliczenia proparcjalnego”, a nie, jak przedtem, na metodzie “zwolnienia z progresją”. Akurat najniższa stawka podatkowa w Wielkiej Brytanii (20%) jest 2% wyższa niż zasadniczy podatek w Polsce, ale w krajach o niższych poziomach podatku od dochodu, jak USA czy Australia, różnice od poziomu polskiego podatku trzeba będzie dopłacać fiskusowi. Jest możliwe że dochód z zarobków zwykłego pracownika najemnego może być pokryty ulgą abolicyjną, ale w wypadku dochodu z inwestycji, czy czynszów, czy sprzedaży domu w Wielkiej Brytanii, trzeba byłoby już dopłacać do polskiego skarbu państwa. Co prawda, obywatele polscy żyjący od dzieciństwa za granicą nie powinni być objęci tą nową ustawą, chyba że mają uzupełniające źródło dochodów w Polsce. Najgorszym aspektem jednak dla normalnego niezamożnego Polaka za granicą ma być narzucony obowiązek wypełnienia skomplikowanych formularzy i obliczenia trudniejszych rozliczeń. Będzie żył w stałej obawie ryzyka poniesienia odpowiedzialności karnoskarbowej za niedopełnienie wszystkich wymogów w tych formularzach. Byłaby to biurokratyczna gehenna dla wszystkich Polaków za granicą którzy są wciąż rezydentami podatkowymi w Polsce.

Ministerstwo Finansów uzasadnia tę propozycję potrzebą wstrzymania erozji podatkowej i ujednolicenia systemu podatkowego dla Polaków zagranicą z myślą, że to przyniesie większy dochód ze strony zamożniejszych osób których rzekome zyski z nieruchomości i z handlu nie były dotychczas deklarowane. Trzeba pamiętać że ilość pieniędzy wysłanych przez Polaków zagranicą do Polski systematycznie maleje, choć obecna suma 4,2 mld złotych na rok 2016 jest wciąż dość pokaźna. Nowa ustawa ma być wprowadzona równomiernie dla wszystkich za granicą, nawet dla Polaków na Wschodzie. Ministerstwo nie ma nawet zamiaru wprowadzenia nowych umów z poszczególnymi państwami w których zamieszkali są Polacy. To tak jakby Polska chciała przypomnieć że nawet poza Polską podlegamy jej prawom i obywatelskim obowiązkom a ich obecne miejsce zamieszkania nie ochroni ich. Wyczuwam tu też biurokratyczne zachcianki kasty urzędniczej do kontrolowania i monitorowania wszystkich Polaków, nawet gdy są zagranicą. Nie podobało się urzędnikom rządowym gdy wielu Polaków wyjeżdżało z Polski do państw unijnych nawet nie rejestrując swojego pobytu za granicą i nie wymeldowując się z mieszkania w Polsce. Polska traciła w ten sposób dostęp do ich mienia. Polska to jednak wciąż kraj gdzie stare tradycyjne metody PRL-owskie o potrzebie kontrolowania swoich obywateli dalej pozostają na urzędniczym porządku dziennym.

Pomijając potencjalne możliwości uzyskania trochę większego dochodu ze strony polskich milionerów czy ludzi sukcesu za granicą, nie sądzę aby ten nowy system podatkowy był korzystny dla Polski. Na pierwszy plan wiadomo że właśnie ci zamożniejsi polscy przesiębiorcy, zmuszeni do deklaracji, zrobią wszystko aby zapewnić sobie jak najbardziej dyskretne wyceny własnego majątku za granicą. Po drugie, będą też chcieli odciąć się od bezpośredniego posiadania majątków czy inwestycji w Polsce. W tym będą im wtórować Polacy o skromniejszych zarobkach, po to głównie aby uniknąć tych męczących deklaracji własnego dochodu dla polskiego urzędnika. Będą wymeldowywać się z jakichkolwiek miejsc zamieszkania w Polsce, sprzedając lub przekazując mieszkania, samochody i stałe posiadłości członkom rodziny. Zrobią wszytko aby zrzec się statusu rezydenta podatkowego Polski, poczynając od wyeliminowania najdrobniejszego nawet uzależnienia od posiadanych inwestycji i innych środków dochodu w Polsce, a kończąc na uzyskaniu brytyjskiego czy innego zagranicznego certyfikatu rezydencji podatkowej danego kraju. Polskie prawo wciąż określa ośrodek interesów życiowych przede wszystkiem od miejsca zamieszkania małżonka i dzieci podatnika, a więc może doprowadzić też do raptownego wysiedlenia najbliższej rodziny na stałe z Polski. Skutek tej depopulacji będzie jeszcze bardziej pomniejszał dochód dla gospodarki krajowej od Polaków z zagranicy.

Czytając już zaniepokojone komentarze Polaków w brytyjskich portalach, jak Londynek i Emito, wyobrażam że to wyobcowanie się z polskich obowiązków podatkowych i pozbywanie się polskich posiadłości, może być tylko początkiem. Wszyscy, bez wyjątku, uważali że podatek z ich dochodu w kraju zamieszkania należy się wyłącznie skarbowi tego państwa i nie chcieli dopłacać czy mieć obowiązek składania deklaracji podatkowej w dwóch innych krajach. Dużo osób mówiło nawet że po uzyskaniu obywatelstwa brytyjskiego, zrzekną się obywatelstwa polskiego. Jest to na razie tylko reakcja emocjonalna i nie przemyślana, ale mimo wszystko decydenci w Polsce powinni się nad tym zastanowić kiedy myślą i mówią piękne słowa o bliższych więziach między Polską a Polonią zagraniczną. Wielu Polaków, którzy co roku odwiedzali rodziny w Polsce czy wyjeżdżali na wczasy na Mazury czy do Zakopanego komentują teraz o możliwości organizowania sobie wczasów poza Polską. Dyrektorzy polskich firm za granicą stracą bodźca do inwestowania w majątki w Polsce, nawet jeżeli ich firmy dalej będą skupywać polski towar. Ten nowy projekt fiskalny po prostu wbija klin między Polską a rodakami za granicą na poparcie której w swojej retoryce polscy politycy tak często się powołują.

Myślę, że ważniejsze polskie organizacje społeczne jak Zjednoczenie Polskie w Wielkiej Brytanii, czy jak  Kongres Polonii Amerykańskiej czy Kanadyjskiej czy Rada Naczelna Polonii Australijskiej, powinny zakomunikować swoim kontaktom krajowym o niesprawiedliwości tego systemu i o potencjalnie szkodliwych skutkach wynikających z tego. Byłby to temat do poruszenia przy następnych wizytach polskich ministrów za granicą. Przypominam że najbardziej ujemny skutek nowej ustawy jest rosnące wyobcowanie Polaków za granicą od Polski i rosnące poczucie że interes Polski nie jest koniecznie utożsamiony z interesem Polaków za granicą,

Wiktor Moszczyński
Blog: www.polaklondynczyk.blogspot.co.uk

Artykuł ukazał się w londyńskim Tygodniu Polskim 22 września 2017