Dobra okazja, aby zapisać dziecko do polskiej szkoły

Przed paru zaledwie tygodniami w Expressie Australijskim (11/2017 – www.ewpl.com.au) ukazał się doskonały artykuł pióra Żanety Brancz, zatytułowany ‘Kiedy najlepiej zapisać dziecko do polskiej szkoły’. Autorka, matka dwujęzycznych córeczek jest nauczycielką Polskiej Szkoły Sobotniej w sydnejskiej dzielnicy, Ashfield.

– Wiecie kiedy jest najlepszy moment dla dziecka, żeby zacząć uczęszczanie do polskiej szkoły? To wcale nie musi być początek roku szkolnego – pisze Żaneta… A ja dodam, może by tak pomyśleć o tym właśnie teraz, na samym początku drugiego półrocza?

Powodów, dla których nie każde polskie dziecko zostało zapisane do jednej z klas języka polskiego może być i na pewno jest wiele. Przeanalizujmy dla przykładu niektóre z nich. Wielu uczniów średnich szkół ma po prostu inne sobotnie zajęcia, w tym samym czasie kiedy odbywają się lekcje języka. Najczęściej są to zajęcia sportowe, są także lekcje tańca (balet) i muzyki. Często, szczególnie w szkołach prywatnych, te zajęcia są obowiązkowe dla młodzieży klas 7-10. W klasie 11 już by właściwie można było uczęszczać do sobotniej szkoły, ale zwykle zachodzi obawa, że to za późno i nie da się nadrobić zaległości językowych.
Innym problemem jest dojazd. Wiele osób w soboty pracuje, trudno jest im zapewnić dziecku transport do polskiej szkoły. A kiedy jest już na tyle ‘dorosłe’ aby się poruszać miejską komunikacją, to podobnie jak w poprzedniej sytuacji dołączenie do starszych klas języka stanowi trudną do przebycia barierę.

Chociaż z ciężkim sercem, ale polscy rodzice godzą się z tym, że ich dziecko rezygnuje z możliwości zdawania języka na maturze. A szkoda, bo według statystyk ostatnich 20. lat zdecydowana większość maturzystów w Sydney zdaje język polski na szóstkę (Band 6, czyli pomiędzy 90-100 punktów) co w przeliczeniu daje im 20% ogólnej oceny do przyjęcia na studia. Nawet ci ‘nieco słabsi’ otrzymujący ‘Band 5’ lub wyjątkowo ‘Band 4’ i tak mogą się poszczycić tym, że język polski jest ich najlepiej zdanym przedmiotem maturalnym. Nie bez znaczenia jest także fakt, że wiele kierunków na wyższych uczelniach dodaje jeszcze tzw. ‘bonus points’ za bardzo dobrze (Band 5 lub 6) zdany język inny niż angielski. Należy tutaj podkreślić, że nasi maturzyści języka polskiego to przeważnie dzieci już w Australii urodzone, nierzadko z małżeństw mieszanych.
Na pewno wszyscy zgodzimy się, że język jest jednym z głównych aspektów naszej kultury. On tę kulturę tworzy i także ją przekazuje poprzez łączność pokoleniową oraz wymianę pomiędzy grupami społecznymi. Kultura w tłumaczeniu traci swoją autentyczność i niestety ubożeje. 

Ale czy rzeczywiście doceniamy wagę  języka ojczystego – naszego języka?

Język polski znajduje się na piątym miejscu głównych języków Unii Europejskiej. Uczą się go zawzięcie obcokrajowcy, choć nie zawsze przychodzi im to łatwo. Język wymagany jest nie tylko w dyplomacji, gdzie przekłada się to na wymierne wartości monetarne. Jest także brany pod uwagę przy staraniu się o pracę na wielu konkurencyjnych stanowiskach. Udokumentowana zdanym egzaminem maturalnym znajomość języka, staje się bardzo często tą dodatkową wartością, która przechyla szalę starającego się o intratną pozycję młodego absolwenta studiów uniwersyteckich. Nikt nie zaprzeczy, że konkurencja jest olbrzymia.

Już sam proces uczenia się dodatkowego języka wpływa niezwykle pozytywnie na rozwój intelektualny dziecka. Zostało udowodnione, że język, podobnie jak muzyka ułatwia połączenia pomiędzy obiema półkulami mózgu, w których zlokalizowane są: emocje w jednej a praktyczne wykorzystanie wiedzy w drugiej. Od ilości tych połączeń zależy zawodowa i osobista pomyślność człowieka. 

Uczenie się języka przebiega w dwojaki sposób – poprzez podświadome wchłanianie, nasiąkanie atmosferą języka w domu, w środowisku oraz poprzez systematyczne uczenie się tego języka. Obydwa te sposoby wzajemnie się uzupełniają. O język należy w domu dbać, czynić to bezustannie i pilnować także siebie. Systematyczne uczenie się języka w naszej emigracyjnej sytuacji odbywa się za pośrednictwem szkoły sobotniej – i tutaj ważne jest aby nie było za późno. Nie łudźmy się, nikt z nas nie jest w stanie nauczyć własnego dziecka tak, jak zrobi to szkoła. Mówię to z całą odpowiedzialnością nie tylko jako nauczycielka, ale również jako matka czworga dwujęzycznych dzieci, obecnie dorosłych już ludzi. Każde z nich przez całe swoje szkolne życie uczęszczało do polskiej szkoły sobotniej. Jako uczniowie państwowej szkoły selekcyjnej, soboty mieli na szczęście wolne.

Wróćmy jednak do początku naszego rozważania. Czy jest jakieś wyjście dla rodziców, których dzieci absolutnie nie mogą uczęszczać do polskiej szkoły?

Z prawdziwą satysfakcją możemy odpowiedzieć, że tak. Pojawiło się ostatnio i ten problem może być rozwiązany. Po raz pierwszy otrzymaliśmy oficjalną zgodę na prowadzenie lekcji korespondencyjnie. Potwierdziła to podczas niedawnej Konferencji Nauczycieli Języka Polskiego w Sydney, pani Catherine Chapple, Dyrektor Saturday School of Community Languages. W tej chwili korespondencyjnie uczy się polskiego troje dzieci. Są to uczniowie klasy 7, 8 i 9. Zgodę na ich nauczanie drogą korespondencyjną wyraziła pani Dyrektor, osoba niezwykle przychylna polskiej grupie językowej. Problem jednak w tym, że pełni ona tę funkcję jak na razie tymczasowo, do końca obecnego roku szkolnego. Na tak wysokie stanowisko musi zostać rozpisany konkurs z zachowaniem wszystkich przepisów. O to dbają nie tylko władze edukacyjne, ale także związek zawodowy nauczycieli – ‘Teachers Federation’.  

Bez względu na to jak potoczą się dalsze losy dyrekcji SSCL (będziemy trzymać kciuki aby została na tej pozycji pani C. Chapple) raz wydana tym uczniom decyzja nie może być dla nich cofnięta. Nie oznacza to jednak, że nowi uczniowie, starający się w przyszłym roku o nauczanie korespondencyjne, taką zgodę otrzymają.

Dlatego zwracam się do wszystkich rodziców, którzy znaleźli się w sytuacji utrudniającej, lub nawet uniemożliwiającej ich dziecku uczęszczanie do klasy języka polskiego Saturday School of Community Languages, aby wykorzystali może jedyną, nadarzającą się okazję. Zrezygnować można zawsze, ale zapisać się wcale nie musi być łatwo. Aby to uczynić, najlepiej już teraz skontaktować się bezpośrednio z panią Dyrektor Saturday School of Community Languages, podając powód dla którego syn czy córka nie może w soboty chodzić do jednej z klas języka polskiego.

Mrs Catherine Chapple tel. służbowy: (02) 9244 5694 lub email: s[email protected]

Być może uda się zorganizować podobne lekcje korespondencyjne także dla uczniów młodszych klas. Należy jednak podkreślić, że takie rozwiązanie nie jest idealne. Kontakt z rówieśnikami odgrywa przeogromną rolę, szczególnie w wieku dorastania, kiedy powoli przesuwa się waga autorytetu z rodziców, na autorytet grupy. Od tego w jakiej grupie rówieśników będzie dorastać nasze dziecko w dużej mierze zależeć będzie jego przyszłość. 

Pamiętajmy, od ilości uczniów w każdej polskiej szkole podstawowej zależy dofinansowanie tej szkoły sobotniej przez rząd. Niech za pieniądze polskiego podatnika w Australii uczy się przede wszystkim polskie dziecko. Nauczanie  języka polskiego na poziomie szkoły średniej, czyli w klasach 7-12 jest w naszym stanie całkowicie bezpłatne. 

Zainteresowanym rodzicom chętnie udzielimy informacji na temat szkół tak polskich jak i australijskich:
W imieniu Zrzeszenia Polskich Nauczycieli: 
Marianna Łacek tel. 9798 8690, email: [email protected]
Gosia Vella tel. 9311 3723, email: [email protected]

Marianna Łacek OAM