2017 – Rok Josepha Conrada – Marzenie

Część I

 

Wystawa 2007 na Macquarie University

To było w 2007 roku. W związku ze 150 rocznicą urodzin Józefa Teodora Konrada Korzeniowskiego UNESCO ogłosiło ten rok Rokiem Josepha Conrada. I wtedy pod szyldem Polskich Studiów, którymi kierowałem, zorganizowałem na Macquarie University wystawę jego dzieł. I szkoda, że tylko w rocznicę przypominamy sobie o nim, bo rzeczywiście jest to pisarz niezwykły. A kiedy skupieni czytamy jego prozę uważnie i przebrniemy przez precyzyjne i wnikliwe, a potrzebne opisy, to już się trudno od tego skreowanego świata przez znakomite pióro pisarza oderwać. I młodzież nasza, australijska powinna go czytać i zastanowić się nad wartościami pełnego człowieczeństwa. Przy okazji wystawy zaprzyjaźniłem się trochę z pisarzem, jego życiem i zrobiłem notatkę, którą zaczynam mój krótki film pt: „Konrad”, wyprodukowanyw w tym roku, ogłoszonym przez polski Senat Rokiem Konrada.

Przed zdjęciami do filmu “Konrad”

„W dniu jego narodzin ojciec napisał wiersz — dedykację: «Synowi urodzonemu w niewoli moskiewskiej piosenka na dzień chrztu świętego».

Dziecię — synu powiedz sobie:
Żeś bez ziemi, bez miłości,
Bez Ojczyzny, bez ludzkości,
Póki Polska… Matka w grobie”.

Józef Teodor Konrad Korzeniowski fot. Wikipedia

Synem tym, był oczywiście, Józef Teodor Konrad Korzeniowski, znany potem jako Joseph Conrad. W Anglii niemożebnie przekręcano polskie nazwisko, czego nie cierpiał, więc postanowił je zmienić, używając dwóch imion, nadanych mu przy ceremonii chrztu. Ojciec, dramatopisarz i literat nadał dziecku znaczące imię — Konrada z „Dziadów” i poematu „Konrad Wallenrod” Mickiewicza. Sam był gorącym patriotą i stworzył komórkę niepodległościową, z której powstał Komitet Narodowy Powstania Styczniowego. Uwięziono go w Cytadeli, a potem skazano na zsyłkę w głąb Rosji. Matka pisarza wywodziła się też z patriotycznej rodziny szlacheckiej. Jej brat Stefan był jednym z przywódców powstania styczniowego i zginął. Matka nie musiała iść razem na zesłanie ze skazanym ojcem Konrada, ale chcąc towarzyszyć mężowi poprosiła o pozwolenie od carskich władz. Urzędnik ją „obdarował łaską”, ale postawił warunek, że będzie tak samo traktowana, jak skazańcy. Żadnych ulg… Zgodziła się. Jechali więc razem na zesłanie. Klimat był fatalny. Czuli się bardzo źle. Osłabiona, w drodze do Wołogdy, 4-letniego, zgorączkowanego i zziębniętego brzdąca niosła w ramionach, a jak już nie mogła, oddawała go ojcu… Dzięki polskiemu lekarzowi z Moskwy Konrad przeżył. Matka po Powstaniu Styczniowym, po stracie bliskich była w ciężkiej depresji. Po kilku latach umarła na gruźlicę. Miała tylko 33 lata. Ojciec Konrada na zesłaniu nie próżnował. Tłumaczył Szekspira, Wiktora Hugo. Pewnego dnia, gdy musiał opuścić dom zakazał dziecku wejścia do pokoju, obawiając się, że Konrad może mu zrobić bałagan w papierach na biurku. Akurat tłumaczył wtedy z angielskiego „Dwóch panów z Werony” Szekspira. Konrad oczywiście, jak to dziecko, któremu się czegoś zakazuje był niezmiernie ciekawy, więc wszedł do pokoju i zaczął czytać, co ojciec napisał. Wciągnięty w lekturę nie zauważył, że ojciec właśnie wszedł do pokoju. Nie krzyczał na syna, natomiast poprosił go o przeczytanie tego, co przetłumaczył. Siedmiolatek czytał zupełnie dobrze, więc od tej pory ćwiczył czytanie na Szekspirze, potem Wiktorze Hugo, a ojciec jednocześnie sprawdzał jak brzmi jego tłumaczenie. Później, gdy zaczął pływać, dorosły Konrad z Szekspirem już się nie rozstawał. Dzieciństwo? Nie było najszczęśliwsze na zesłaniu… i potem także. Nie było wcale takie wyjątkowe pod rosyjskim zaborem. Prawie w każdej rodzinie istniały pod okupacją zaborców „zbolałe dusze”.

„Rutyna okrętowego życia jest lekiem zbawiennym na zbolałe serca i chore dusze. Widziałem jak uśmierzała — przynajmniej na pewien czas — najburzliwsze umysły. Jest w niej zdrowie i spokój, i zadowolenie z codziennego kręgu pracy… Ten który kocha morze, kocha także rutynę na statkach.”

Konrad popatrzył na mapę Afryki, dotknął jej palcem i powiedział: „Kiedy dorosnę, pojadę tam!” Miał wtedy 9 lat, ale już wtedy poczuł, że chce zostać marynarzem, chciał pływać po oceanach. Tak mu się marzyło.

     Ojciec Józefa Apollo_Korzeniowski fot. Wikipedia

Matka Józefa Ewa Korzeniowska
fot. Wikipedia

Tymczasem ojciec w Krakowie umiera na gruźlicę. Przed śmiercią napisze, że pięć miesięcy konspiracji warszawskiej zalicza do najpiękniejszych chwil życia, jako człowiek i Polak. Konrad miał wtedy niecałe 12 lat. Na szczęście miał wspaniałego wujka od strony matki, Tadeusza Bobrowskiego, który był bardzo szlachetną postacią. Zaopiekował się pieczołowicie Konradem i finansowo bardzo długo go wspomagał. Zresztą, nie tylko zajmował się Konradem, bo opiekował się także sierotami po Powstaniu Styczniowym. Wujek realista próbował wyperswadować Konradowi jego dziecinne marzenie o podróżach, o marynarce. Zresztą, co Konrad miał robić w kraju okupowanym przez Rosjan? Nie miał szans na karierę, pochodził przecież z rodziny patriotycznej. I jak mógł się utrzymać, kiedy niczego nie posiadał. Rodzinny majątek, z powodu udziału dziadka w Powstaniu Listopadowym został skonfiskowany. Rosjanie zresztą zabierali ziemianom majątki pod byle pretekstem! Konrad jednak był uparty i kochany wuj musiał jednak ustąpić! Marzenie Konrada i „tajemnicze powołanie”, że musi oddać się morzu i statkom było silniejsze. I rad nie rad załatwił Konradowi wyjazd do Marsylii. Młodzieniec dobrze mówił po francusku i nie obawiał się nieznanego…

Tak więc mając skończone 16 lat Konrad zaczął realizować swoje marzenie, które stało się jego życiem. A życie — impulsem oryginalnej i ciekawej twórczości pisarskiej. Później napisze: „Przez 20-ścia lat żyłem jak pustelnik ze swą namiętnością! Poza linią morskiego widnokręgu świat dla mnie nie istniał…” CDN

Andrzej Siedlecki

www.andrzejsiedlecki.pl

Fragment noweli „Zaoczenie lądu i oderwanie się od brzegu” i Przedmowy z Dzieł Wybranych J.C., tom IV, tł. A. Zagórska

Wersję filmową można zobaczyć na You Tube pod adresem: www.youtube.com/watch?v=4wDqaZot6K8