Kilka dowodów na istnienie Boga

"Wieczór na farmie", Biblioteka Kongresu USA, CC0 Domena Publiczna

Kilka dowodów na istnienie Boga

Felieton

Kura. Wszystkie ptaki niosą tyle jajek, ile im potrzeba, by wysiedzieć na nich następne pokolenie ptaków. Bywa, że lęg zostanie zniszczony i para zakłada nowe gniazdo, samica na nowo znosi jaja i je wysiaduje. Ale kura nie tylko jak ta głupia, że znosi jaja bez końca, to wcale się nimi nie interesuje. Bywa, że zakwocze, ale wtedy to nie ona jest matką, bo kwoki nie znoszą jaj, tylko je wysiadują. Dlatego można jej podsuwać i jaja kacze i gęsie, wszystkie wysiedzi, a pisklęta wychowa. W ogromnej większości przypadków kura znosi jaja po to, byśmy je zjedli, czy to jako jajecznicę, czy w cieście, czy w majonezie. Jedzenie komórek jajowych kury domowej to menu wszystkich kultur świata, bo kura to stworzenie w hodowli nadzwyczaj łatwe. Jakby tego było mało, istnieją też kury składające się prawie z samych mięśni, zwane brojlerami i istniejące tylko po to, by je zjeść. O ile jednak brojlery na pewno wyhodował człowiek, by mieć bardziej umięśnioną rasę kur, o tyle sama kura wydaje się być dziełem Boga, bo takie stworzenie, które bez końca, nie wiadomo po co, znosi jaja, a ich nie wysiaduje, w naturze się nie uchowa, a towarzyszy człowiekowi niemal od początku jego istnienia.

Krowa. Takie duże parzystokopytne stworzenie. Tyle że bez końca, no przez bardzo długi czas daje mleko, znacznie więcej niż potrzeba cielętom. Mleko i jego przetwory: sery, maślanka, masło śmietana to następna porcja podstawowego pożywienia człowieka. Czy pierwotny człowiek był w stanie wyhodować coś takiego? Czy takie coś ma szanse przetrwać w naturze? Krowa to stworzenie niezgrabne i łatwe do upolowania przez drapieżniki. Nie ma zatem wątpliwości, że jest dziełem Boga i jego prezentem dla ludzi. Pomijam takie dodatki jak skóry i mięso, bo tu krowa nie jest wyjątkiem. Pewnie, że mleko w nadmiarze daje i koza i owca, ale wiele tego nie ma. Tylko krowa zapewnić może tak pokaźne ilości mleka, a sama bez pomocy człowieka nie przetrwa.

Owca. Prawie każda gadzina wyposażona jest w sierść. Ale owcy sierść, zwana wełną ciągle odrasta nie wiadomo po co. Tylko jej to przeszkadza. Człowiek umiał wełnę wykorzystać z pożytkiem dla siebie, ale takie stworzenie, co to ma za długą, bez końca rosnącą, nie wiadomo, po co sierść, stworzyć musiał Pan Bóg. Przy okazji wyjaśniło się, po co Pan Bóg stworzył Australię.

Pies. Człowiek potrzebował nie tylko mięsa, jaj i mleka, ale także obrony, lub chociaż alarmu przed niebezpieczeństwem. Pies nie wydaje się bezpośrednio stworzony przez Boga, bo ma bliskiego kuzyna (i podobno przodka) – wilka, z którym bez problemu się krzyżuje. Tyle że są to stworzenia o zupełnie innej psychice. Pies jest frajerem, który na swoim frajerstwie nieźle wyszedł, bo poprzez to, że dał się udomowić, towarzyszy człowiekowi od niepamiętnych czasów. W zamian za symbiozę z człowiekiem i zadowalanie się resztkami z pańskiego stołu, takimi jak kość, prażona kasza, pedigree pal czy inne świństwo zamiast mięsa jest stworzeniem pospolitym na całym świecie. Wierny swym mięsnym upodobaniom i umiłowaniu wolności wilk jest gatunkiem zagrożonym. Taka cudowna odmiana zwierzęcej psychiki, polegająca na przemianie dzikiego i nieufnego wilka w wiernego psa nie mogła się dokonać bez Bożej Opatrzności.

Żyto, pszenica, jęczmień owies, kukurydza. Zboża, trawy. Tylko po cholerę trawom tak wielkie nasiona? Przecież w naturze coś takiego by się nie uchowało, wszystkie (skądinąd smaczne) nasiona zostałyby w 1-2 sezony zjedzone przez roślinożerców. Te rośliny mogą istnieć tylko w uprawie. Dostarczając rzeczy najbardziej podstawowej – chleba. Istnieją tylko dzięki człowiekowi, ale też mają się dobrze, a pszenica uchodzi za najpospolitszą pod względem zajmowanego areału roślinę świata. A przecież nie uchowałaby się w naturze, mało tego jest dosyć wymagająca glebowo. Nigdy nie znaleziono dzikiego przodka kukurydzy, jakim cudem więc prekolumbijskie kultury były w stanie stworzyć roślinę o tak wielkich nasionach, która nie ma szans przetrwać w naturze? Nie zapomniał więc Pan Bóg o Ameryce. Lepiej jest z dzikimi przodkami ryżu, mają sporawe nasiona i radzą sobie w dzikim środowisku. Bo też i Stwórca zawsze zaczynał od Azji…

Przedstawione dowody powinny czytelnikom ateistom dać wystarczającą ilość argumentów, by się nawrócili. I by pamiętali, że Pan Bóg nie tylko stworzył świat, ale i wieś. Dopiero potem człowiek zmajstrował miasto. Na początku był Moher. Dopiero ludzkimi siłami udało się wyhodować Leminga. Nie, Leming nie jest dziełem Szatana, lecz człowieka, ale nie wiemy, jak ten eksperyment się skończy…

Jerzy Gawin